Playlist

wtorek, 9 września 2014

6. Zadanie pierwsze

-Malfoy, ale na pewno?
-Nie wierzysz we mnie, Blaise?
-Nie no, nie o to chodzi, po prostu…
-Właśnie! Jak możesz nie wierzyć w Dracusia! Wstydź się! Ty może byś nie dał rady, ale on?
-Dobra, Pansy… zamknij się. Ty też nie dałabyś rady.
*
-No i jak myślisz Hermiono, Krum się dostanie?
-Ciężko, żeby tak się nie stało. To faworyt we wszystkim.
-Ten faworyt się tobą interesuje.
-Hę? Jak to?
-Nie słuchasz plotek? Cały Pokój Wspólny drży od nich!
-Dziwię się, że ty masz czas ich słuchać, skoro cały czas wieszasz się na Harry’m.
-Oh.. więc to prawda…
-Co takiego?
-Bo… od jakiegoś czasu słyszę od różnych osób, że Harry jest jakiś nie swój, stracił ten swój wigor i uśmiech. Mówią, że wyciągam z niego życie jak pijawka. Myślisz, że Harry też tak myśli?
-Cóż… jeśli mam być szczera… jesteś namolna. Rozumiem, że kochasz go, cieszysz się jego obecnością, zawsze masz go obok. A raczej on zawsze ma obok Ciebie i to go męczy, każdy potrzebuje spokoju i niekiedy samotności. Wszystkie swoje siły zbiera, by przy tobie nie wybuchnąć złością.
Przyjaciółka spojrzała na nią oczami pełnymi łez. Chyba nie dopuszczała do siebie takiej myśli, że może być tak natrętna i wkurzająca. Nawet jeśli Harry mógłby ją pokochać jak ona jego, zdążyła to już zepsuć. Była załamana. Pobiegła bez słowa korytarzem. Brązowowłosa nawet nie próbowała jej zatrzymać.
*
Nadeszła Noc Duchów. Uczniowie zebrali się w Wielkiej Sali, również Ci, którzy byli po prostu ciekawi kto weźmie udział w Turnieju.
-Witajcie moi drodzy! Czy są już wszyscy? A więc… zaczynamy!
Dyrektor odsłonił Czarę, która buchnęła niebieskim płomieniem i zaraz Dumbledore złapał karteczkę z nazwiskiem: Fleur Delacour. Rozległy się brawa, a dziewczyna poszła do specjalnego pokoju. Następnie Wiktor Krum i … Hermiona Granger. Wszyscy zamarli.
-To… żart?
Zaczęły nosić się szepty, że „ta kujonka musi udowodnić, co umie”, czy „przesadziła z możliwościami”. Niechętnie, powoli skierowała się tam, gdzie jej poprzednicy. Czara zgasła.
*
-Hermiona! Coś ty narobiła?!
-Ale to nie ja, przysięgam!
-A kto? Kto by mógł? Kto by chciał? To wyrok śmierci!
Wszyscy zgromadzeni panikowali, prócz wiecznie spokojnego Snape’a i wściekłego Karkarov’a.
-Powinnaś być z góry zdyskwalifikowana, ty mała…
-Uspokój się, Igorze. Jak sądzę, panna Granger nie posiada umiejętności, by oszukać tak… niespotykany obiekt magiczny jak Czara. Pozostaje nam tylko modlić się za nią, by dotrwała w jednym kawałku do końca.
Krum patrzył na nią z lekkim zdziwieniem, ale i podziwem. Pewnie sądził, że to ona wrzuciła swoje nazwisko. Natomiast Fleur była prawie tak zła jak Karkarov.
Gdy już skończyli naradę i się rozeszli…
-Hermiona! Co to było?! To jakiś żart, tak? Pomyłka?
-Nie, Harry, Ron… jestem oficjalną uczestniczką Turnieju Trójmagicznego.
Nie wiedzieli, że są obserwowani przez trójkę Ślizgonów zaśmiewających się do rozpuku.
*
Wszyscy w Wieży byli dość… zmieszani. Wiadomym jest przecież, że jest mądra, zdolna, sprytna… ale to chyba jednak lekka przesada, nawet jak na nią. Sama Miona była przerażona. We czwórkę zastanawiali się kto mógł wrzucić jej nazwisko…
-Za parę dni pierwsze zadanie. Jak myślicie, co to będzie?
-Wolałabym nie wiedzieć… niby nie może to być nic specjalnie zabójczego, skoro Ministerstwo się zgodziło. Tak, będzie dobrze. Musi być.

Powtarzała to jak mantrę do dnia „Pierwszej Próby”. Dziwnie się czuła w specjalnym stroju w namiocie dla uczestników. Była zestresowana jak jeszcze nigdy. W rękach trzymała jakże uroczą miniaturkę podobno jednego z najspokojniejszych smoków, tyle dobrego…
-Hermiono, czy wszystko w porządku?
-Hm..? Oh, tak, dziękuję…
-Wiesz, gdybym wiedział jak Ci pomóc… tyle dobrego, że startujesz już po nas, więc będziesz mogła zobaczyć co Cię czeka i opracować strategię, podobno jesteś w tym dobra.
Spojrzała na chłopaka jakby z nadzieją, że sprawi cud i jej tu nie będzie.
-Dzięki, Wiktorze. Dam z siebie wszystko. Powodzenia.
*
Chłopak wyszedł z namiotu i rozejrzał się. Na drugim końcu areny stał jeszcze spokojny smok. Jednak kiedy ruszył w stronę jaja, wzniósł się na tyle, ile pozwalał mu łańcuch i zionął ogniem. Chłopak wyczarował tarczę i zaraz skoczył za najbliższy kamień. Ugodził smoka zaklęciem w brzuch, które go zdezorientowało i na chwilę zamroczyło, więc rzucił się pędem, złapał jajo i uciekł. ~Szybko poszło~

Fleur, gdy zobaczyła smoka, zaniemówiła. Przestraszyła się tego wielkiego, czerwono-czarnego cielska i ostrych pazurów. Na miękkich nogach przeskakiwała między kamieniami chowając się co chwilę za tymi większymi. Smok nie wydawał się nią zainteresowany… póki nie podeszła za blisko. Wtedy wstał i machnął skrzydłami. Dziewczyna zaczęła „na pałę” rzucać zaklęciami. Znerwicowany smok nawet nie zauważył, że blondynka zabrała jajo i uciekła.

Wyjrzała niepewnie zza kamienia. Tak, niezaprzeczalnie ten smok był spokojny. Uwalił się na jajku, które miała zdobyć i nie wygląda na to, żeby chciał się ruszyć. Co tu robić? Miotła odpada, nie lubi tego i tylko go rozjuszy. Żadne jej zaklęcie nie podziała na tak wielkie stworzenie. Odwrócić uwagę! Tylko jak?...

Wreszcie się namyśliła i rzuciła cicho zaklęcie. Z jej różdżki wyleciało stado małych ptaszków i skierowały się w stronę smoka, otaczając go, przykuwając jego uwagę i odciągając na bezpieczną odległość. Dziewczyna pobiegła pędem do jajka, złapała je i zaczęła uciekać, ale wtedy smok odwrócił głowę. Zauważył, że nie ma jajka i zionął ogniem prosto w nią. Stanęła i rzuciła Aqua Eructo. Buchnęła para, a ona zdążyła zwiać nim smok się zorientował co się dzieje.

-Miona! Miona! Miona! Hip hip hurra!
Chyba cały Gryffindor zebrał się by gratulować jej zdobycia Złotego Jaja. Wszyscy uznali, że wypadła dużo lepiej niż jej poprzedniczka.
-Hej, Hermi! Ktoś czeka na Ciebie przed wejściem.
Dziewczyna zostawiła jajko w rękach Harry’ego i wyszła. Usłyszała znajomy głos, potem zobaczyła wysokiego, przystojnego chłopaka.
-Cześć, Hermiona. Jak po pierwszej przygodzie?
-Dobrze, dziękuję. Co tu robisz? Stało się coś?
-Nie. Znaczy… może. Przejdziemy się?

Więc poszli się przejść chwilę po zamku i porozmawiać. Głównie gratulował jej pomysłu, a narzekał na Fleur. Poza tym opowiedział jej trochę o Durmstrangu, ale raczej tylko odpowiadał na pytania, niż wychodził z inicjatywą. W końcu rzucił:
-Czy zechciałabyś pójść ze mną na bal?
~Bal? Jaki bal? A… TEN bal… w sumie, zapomniałam o tym… Harry z Ginny, Ron z Lavender…”
-Zgoda.
Uśmiechnął się do niej i na odchodne ucałował ją w policzek. Stała chwilę zakłopotana, ale w końcu uśmiechnięta wróciła do PW, gdzie nagle rozległ się wrzask.
-CO TO MA BYĆ?!
-TWOJE JAJO!
Tak jak nagle zaczęło, tak i skończyło - na szczęście. Takiego dźwięku nie wydaje nawet obdzierane ze skóry na żywca zwierzę. Ba, takich dźwięków nie wydaje nikt torturowany przez Bellatrix.
Szybko jajo wróciło do swojej właścicielki, a tłumek się rozszedł. Stwierdziła, że nie będzie się raczej tym przejmować jak na razie i wróciła do pokoju zabierając ze sobą Ginny.
*
-…przeszliśmy się, zaprosił mnie na bal, dał buziaka i poszedł.
-Pocałował Cię?!
-Nie! Dał tylko całusa w policzek.
-Krum! Cię pocałował! I bal! Hermiono czy ty wiesz co by każda inna na twoim miejscu za to dała?
-Nie wiem i niezbyt mnie to interesuje. Serio, Ginny, chłopak jak chłopak, ale zgodziłam się pójść z nim.
-To cudownie! Chłopcy wiedzą?
-Nie, wolę to zachować w tajemnicy. Nie wyglądali na zbyt zachwyconych po informacji, że to Wiktor do mnie przyszedł.
*
-Słyszałeś? Ten bufon przylazł tu, co za bezczelność! Powinien pilnować swoich byczków, a nie się tu szlajać…
-Ron, ty masz Lavender, chcesz jeszcze Hermionę? Nie przesadzasz? Bigamia jest nielegalna.
-Biga… co? Nie ważne. Nie chodzi o to, że ją chcę czy coś, ale… no wiesz… to nasza przyjaciółka a spoufala się z wrogiem.
Zielonooki patrzył na niego z politowaniem. Sam uważał, że dziewczyna może spotykać się z kim chce. Znają się tyle lat i ma do niej pełne zaufanie. Ron widocznie zaczął powoli zauważać w niej kobietę i robi się zazdrosny o potencjalną konkurencję. Zrobiło mu się trochę smutno… ale czemu?
*
Nadszedł jeden taki dzień, brzydki i zimny, kiedy Hermiona nie miała najmniejszej ochoty nikogo widzieć. Ta błoga cisza, samotność… ale że nie dany jej był spokój w Wieży postanowiła się przejść. Jednak i tu nie miała szczęścia, bo ktoś na nią wpadł.
-Ej, mógłbyś trochę uważać..!
-Oh, przepraszam… Granger?
-Skąd… czekaj, Zabini, tak?
-Cała przyjemność po mojej stronie, że taka mądra dama mnie zapamiętała.
Szok?
-Em… dzięki, ale chyba coś Ci się pomyliło. A jeśli to żart, to mnie nie bawi.
-Nie, czemu mam żartować? Bo jestem Ślizgonem? Ah te stereotypy. Spacerek?
-Właściwie ja sama…
Zanim zdążyła dokończyć wziął ją pod rękę i poszedł w bliżej nieokreślonym kierunku.
-I co, dumna jesteś z siebie, co? Taka wygrana, to jajo i w ogóle. Ale to chyba nie jest przypadek, że ty zostałaś wybrana. Wiesz, bywają wredni ludzie mający z innymi na pieńku. Nie patrz tak na mnie, zacznij składać puzzle, to dobre na umysł, mówię Ci. W każdym razie, czy jest ktoś, kto Cię nie lubi?
-Raczej nie, staram się omijać Ślizgonów. Jedynie Malfoy, ale on nawet gdyby chciał, nie ma 16 lat.
-A jeśli ma odpowiednie wtyki w starszych klasach?
-Czara nie jest tak głupia, żeby…
-Żeby się nie pokapować? Oj są czary i są czarodzieje, masz za dobre serce żeby to pojąć.
-Chcesz mi uzmysłowić, że to Malfoy, z zemsty wpakował mnie w to wszystko z nadzieją, że smok mnie zje? To mi chcesz powiedzieć?!
-Hej! Hermiona? Co się tutaj dzieje?
Można ująć, że rudowłosa uratowała ją od towarzystwa Zabini’ego, bo chłopak ukłonił się tylko i zniknął gdzieś za rogiem.
-Teraz nawet ślizgoni na Ciebie lecą?
-Nie, robił za sowę. Musimy pogadać, Ginny.
*
-To ma być żart? On? Co za gnida…
-Nie mam nic prócz słów Blaise’a. Byłby do tego zdolny, ale nie chce mi się wierzyć. Ja… muszę to sprawdzić.
-I niby co chcesz zrobić? Z resztą, ty lepiej martw się jajkiem. Czas leci.

1 komentarz:

  1. Rozdzial mistrzowski!
    Fajna zemsta, nie ma co!
    "Nie lubie Cie! Bardzo!... Juz wiem! Naraze Cie na smiertelne niebezpieczenstwo i bedziesz miala za swoje!!!" :D

    serio- bardzo spoko;)
    Dodam Cie do linkow u siebie, kiedy tylko wroce z Izraela i bede mogla spokojnie do bloga usiasc.
    Tymczasem zapraszam na www.well-you-are-quite-nice-you-know.blogspot.com

    aaaa i mam pytanie- chodzisz do liceum, ktore masz w profilu, czy juz je skonczylas?? :)

    OdpowiedzUsuń

Ohayo! Jeśli przeczytałeś, drogi Czytelniku, mój post, bardzo Cię proszę o skrobnięcie komentarza na ten temat. Bardzo mi to pomoże w dalszym pisaniu. Ewentualnie powiedz co sądzisz o grafice, czcionce czy cokolwiek przyjdzie Ci na myśl. Arigatou!